Swoją nieobecność na blogu mogę wyjaśnić dwoma słowami: brak czasu. Marzec przeleciał mi zdecydowanie za szybko. Praktycznie nie zrobiłam nic, co miałam zrobić, czyt. licencjat, ale nie tylko. Kilka pomysłów na posty było, część z nich już dawno miała się tu pojawić - nie pojawiła się. W święta również miałam przeprosić swojego bloga i stworzyć post - nie przeprosiłam. Wiadomo, święta jak to święta;) Ale jestem! Z nowym postem KOSMETYCZNYM, bo szczerze mówiąc te interesują Was dużo bardziej. Różnica w wyświetleniach mojego poprzedniego kosmetycznego postu a tymi modowymi jest spora. Więc proszę bardzo, mam nadzieję, że ten również się spodoba;)
Enjoy<3
Zanim przejdę do opisu kosmetyków, jeszcze raz przypomnę, że mam mieszaną / tłustą cerę. W cieplejszych porach roku efekt tłustej cery się nasila, na jesień i zimę trochę się uspokaja, stąd ten ukośnik. Nie jestem dermatologiem, to co wymieniam działa na moją cerę. Każda z Was może inaczej zareagować na te produkty, więc miejcie to na uwadze;) Dodatkowo kosmetyki są praktycznie skończone - jest to celowe, gdyż nie chciałam pisać o kosmetykach, które dopiero co kupiłam i nie mogę podzielić się z Wami ich realnym działaniem;)
1. Mycie twarzy
Twarz myję rano i wieczorem. To nieprawda, że po nocy nie trzeba tego robić. Skóra tak samo może się zanieczyszczać w nocy poprzez m.in."kontakt z poduszką";D poszewki nie zmieniamy codziennie, a ta szybko się brudzi chociażby od potu - stąd mogą pojawiać się wypryski. W Rossmanie natrafiłam na serię Ziaja z liści manuka. Nie ukrywam, że bardzo spodobał mi się zapach, stąd mój szybki wybór. Oraz niska cena. Żel fajnie się pieni, ładnie pachnie ale nie radziłabym go używać osobom o wrażliwej skórze, bo może podrażniać i wysuszać. Ja nie mam z tym problemu więc dla mnie jest po prostu OK. Żel jak żel, nic nadzwyczajnego. Makijaż zmywa bardzo dobrze, ale szału nie ma.
* Nie używam kosmetyków do demakijażu. Cały makijaż, również oczu, zmywam swoim żelem do twarzy. To jest najszybszy i dla mnie najwygodniejszy sposób na zmycie 50ciu warstw maskary i eyelinera. Serio!
Ze względu na to, że lubię testować nowe produkty, po ten żel raczej nie sięgnę drugi raz, ale do wypróbowania zachęcam;)
Dodatkowo twarz myję szczoteczką do twarzy zamiast dłońmi. Dzięki temu dużo dokładniej umyjemy twarz. Odkąd używam tej szczoteczki, ilość wyprysków zdecydowanie spadła;)W każdym kosmetycznym znajdziecie podobne, a koszt wynosi mniej niż 10 zł. (Moja już jest trochę rozczochrana, muszę wymienić na nową)
Dwa razy w tygodniu RANO zamiast żelu używam peeling do twarzy. Ten, który mam teraz jest rewelacyjny bo składa się praktycznie z samych naturalnych składników i rozjaśnia przebarwienia. Jednak nie widziałam ich w naszych sklepach, czasem pojawiają się na allegro więc można polować, bo warto;)
2. Tonik
Szczerze mówiąc to jest mój pierwszy tonik od dłuuuuuuuugiego czasu. Jakoś nigdy nie miałam potrzeby, by taki kupić. Jednak wybierając żel zdecydowałam się również na tonik z tej samej serii, by podwoić działanie produktów;) Zdecydowanie będę kontynuować używanie toników, bo fajnie napinają skórę po użyciu oraz usuwają resztki makijażu i zabrudzeń, które niedokładnie zostały przez nas umyte. Tak samo jak w przypadku żelu, ten tonik jest OK.
Wypryski są chyba najgorszą rzeczą jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Nie miałam nigdy ogromnego trądziku zostawiającego widoczne blizny, zgrubienia, wgłębienia itd. ale wiadomo, że wypryski się pojawiają. U mnie dosyć często - niestety od słodyczy. Po zjedzeniu czekolady wyskakują mi różne dziwne rzeczy, co gorsze goją się bardzo powoli i zostawiają przebarwienia. W tej chwili sytuacja z wypryskami się uspokoiła, ale jeśli taka bomba się pojawia, to po użyciu toniku kładę PUNKTOWO, nie na całą twarz (bo i takie rzeczy słyszałam) żel wysuszający, który zatrzymuje dalszy rozwój wyprysków. Mój jest tradycyjnie z Rossmana.
NIE UMIEM POWIEDZIEĆ WYSTARCZAJĄCO DUŻO KOMPLEMENTÓW DLA TYCH DWÓCH PRODUKTÓW, BY WYRAZIĆ JAKIE SĄ CUDOWNE!
Serum i krem z linii L'oreal skin perfection to jest po prostu cud! Czytałam opinie na ich temat, same dobre, ale nie spodziewałam się, że będę aż tak zachwycona efektami. Mija prawie miesiąc odkąd zaczęłam stosować te dwa produkty. Moje przebarwienia w bardzo znaczącym stopniu zostały rozjaśnione, niektóre całkiem zniknęły. Pory zdecydowanie mniejsze, skóra nawilżona w 100%. Producent pisze, że po miesiącu stosowania widocznie rozjaśnione przebarwienia. Ja zaczęłam zauważać różnice w połowie 2 tygodnia. Serum i krem kładę codziennie, rano i wieczorem. Jeśli zmagasz się z przebarwieniami, niejednolitym kolorem skóry, widocznymi porami czy czymkolwiek TO JEST TO CZEGO POTRZEBUJESZ! Zdecydowanie na jednej butelce się nie skończy;) Jeśli nie możesz bądź nie chcesz kupić dwóch produktów, polecam wybrać serum. Swój zestaw kupiłam w Hebe.
5. Olejek
Okolice oczu, szyję i dekolt smaruję mocno nawilżającym olejkiem. Ten sam olejek kładę na końcówki moich włosów oraz na łokcie. Mój z Rossmana;)
6. Maseczki
Od czasu do czasu wieczorem kładę na twarz maseczki - nie muszę chyba pisać o ich działaniu i przekonywać Was, że warto czasem się zrelaksować i dogłębnie nawilżyć twarz. Najczęściej sięgam po te z Ziaji, bo szybko się zmywają ( nienawidzę stania 30 min nad zlewem i ścierania maseczki, która nie chce zejść lub zostawia osad podobny do mydlanego), zostawiają skórę super miękką i nawilżoną oraz ładnie pachną.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw swoją opinię